OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

Kacper Wełniak: Takie mecze budują drużynę [WYWIAD]

2025-07-21
Dawid Dreszer
Łukasz Sobala

Kacper Wełniak trafił do szatni tyskiego zespołu niespełna miesiąc temu. W trakcie przygotowań do nowego sezonu nabawił się drobnego urazu, a spotkanie z Miedzią rozpoczął na ławce rezerwowych. Gdy jednak wszedł na boisko, nie potrzebował wiele czasu, by zaznaczyć swoją obecność – w doliczonym czasie gry strzelił gola na wagę zwycięstwa. Były napastnik Motoru na pełnym gazie wjechał do drużyny GKS-u.

Lepszego początku w Tychach nie mogłeś sobie chyba wymarzyć?

To naprawdę fajne uczucie – tym bardziej po bardzo trudnym psychicznie dla mnie sezonie, w którym tych minut nie było zbyt wiele. Jestem wdzięczny za szansę, którą otrzymałem w GKS-ie. Czuć wsparcie. Takie momenty, jak ten dzisiejszy, niewątpliwie budują tę drużynę. Pierwszy mecz, zwycięstwo wyszarpane w końcówce – jak mawia klasyk: tak się buduje legendę.

Zwycięskie trafienie wprowadziło fanów w istną euforię.

Zrobiło to na mnie wrażenie. Szalony mecz w drugiej połowie, pierwszy kwadrans i pięć bramek. Takie rollercoastery to zawsze potężny ładunek emocjonalny. Bardzo mi się to wszystko podobało.

Twoja rywalizacja z Maksymilianem Stangretem o miejsce w składzie nabiera rumieńców.

Dla wszystkich w klubie najważniejsze jest to, żeby napastnicy strzelali gole. Nie ma znaczenia, czy do siatki będę trafiał ja, czy Maks. Drużyna ma się z nami na boisku czuć komfortowo i regularnie punktować.

Piłkarze i trenerzy raczej nie lubią tego stwierdzenia, ale myślisz, że to może być dla tej drużyny, która latem przeszła wiele zmian, taki mecz założycielski?

Jest to nowa i młoda drużyna. Mamy w kadrze również bardzo potrzebne doświadczenie. Ja też jestem jeszcze zawodnikiem młodym, ale tych doświadczeń trochę już nazbierałem. Są Damian Kądzior, Nemanja Nedić, Daniel Rumin, Rafał Makowski czy Kuba Tecław. To piłkarze, którzy w piłce przeżyli już sporo. A takie mecze, jak ten z Miedzią, jeszcze mocniej budują zespół.

Ten mecz to taka najlepsza wizytówka waszej wytężonej pracy przed sezonem?

Ja w okresie przygotowawczym borykałem się z drobną kontuzją. Tych treningów zaliczyłem nieco mniej niż pozostali zawodnicy. Uważam jednak współpracę z trenerem Arturem Skowronkiem za bardzo owocną. Za nami intensywny okres przygotowawczy. Tak ciężko w swojej przygodzie z piłką jeszcze nie trenowałem. W meczu z Miedzią było to widać – ostatnie minuty, a my cały czas idziemy wysoko, nieustannie próbujemy pressować i wysoko odbierać piłki. Pole do poprawy? Na pewno jest, bo chcielibyśmy tracić w kolejnych spotkaniach mniej goli.

Udostępnij materiał: