OFICJALNA STRONA KLUBU PIŁKARSKIEGO GKS TYCHY
BETCLIC 1 LIGA

Janusz Kudyba: W Tychach czuć chemię. Wszyscy w klubie wiedzą po co się w nim znajdują

2021-06-10
Piotr Piwoński
1liga.org

Przed 34. kolejką Fortuna 1. Ligi porozmawialiśmy z komentatorem i ekspertem Polsatu Sport, Januszem Kudybą. Były zawodnik między innymi Motoru Lublin, GKS Bełchatów, czy Śląska Wrocław przedstawił nam swoje przewidywania przed rozstrzygającą serią spotkań. Podsumował również sezon w wykonaniu GKS Tychy.

Ostatnia kolejka będzie taką kwintesencją Fortuna 1. Ligi? Nieprzewidywalną i pełną zwrotów akcji?

Po rundzie jesiennej wydawało się, że zespołem, który spokojnie awansuje do ekstraklasy będzie Termalica. Problemy covidowe i scenariusz, jaki miał miejsce w ostatnich spotkaniach skomplikował jednak ich sytuację. Wstrząs spowodowany meczem z ŁKS może wprowadzić dużo nerwowości w działania Termalici. Dodatkowo kilku zawodników nie będzie grało ze względu na kartki. Adam Radwański po meczu z ŁKS mówił, że są najlepszym zespołem. Niektóre spotkania nie zawsze im jednak wychodzą. Nie jest powiedziane, że wygrają ten ostatni pojedynek ze Stomilem. Kiedy Miedź Legnica jechała do Olsztyna, wydawało się, że Stomil jest rozbity, a jednak udało im się urwać punkt. Olsztynianie są w stanie spłatać Termalice psikusa.

Jeżeli chodzi o mecz Radomiaka, to rozmawiałem z trenerem Korony, Dominikiem Nowakiem. Mówi, że ostrzą sobie zęby na to spotkanie, które jest takimi małymi derbami. Mimo wszystko uważam, że Radomiak poradzi sobie z Koroną i koniec końców awansuje z pierwszego miejsca.

Patrząc na GKS, trzeba przyznać, że spotkanie z Odrą było prawdziwym pokazem siły. Gospodarze wyglądali dobrze do 65. minuty, ale później Tyszanie zdecydowanie przejęli inicjatywę. GKS jest zespołem bardzo równym i skonsolidowanym.

Mecz z ŁKS? W Łodzi mają już baraże, ale ważna będzie dla nich walka o czwarte miejsce w tabeli, dające grę u siebie w pierwszym meczu barażowym. GKS porównałbym z Radomiakiem, który załapał dobrą passę i jest w gazie. Tyszanie są w takim miejscu, że powinni udowodnić swoją siłę. Jest w składzie paru zawodników z ekstraklasowym doświadczeniem – Lewicki, Steblecki, Grzeszczyk. To są zawodnicy, którzy mają świadomość, że jak nie teraz, to w przyszłości awans Tychów z ich udziałem może być wątpliwy. W meczu z ŁKS stawiam na minimalne zwycięstwo gospodarzy.

Ta ostatnia kolejka to taki rollercoaster wieńczący cały sezon. Uważam, że ten pomysł z barażami wypalił i cieszę się, że dopiero po ostatniej kolejce będziemy mogli oceniać co spowodowało, że dany zespół awansował bezpośrednio, albo zajął miejsce w barażach.

Ciekawie byłoby, gdyby GKS wygrał z Termalicą trzy kolejki temu. Ten mecz był ważny dla GKS, ale raczej w perspektywie walki o awans z Radomiakiem. Termalicę uważano za pewniaka, a przy innym wyniku w tamtym spotkaniu, to właśnie Słonie mogłyby znajdować się obecnie poza pierwszą dwójką.

Zgadza się. Oglądałem to spotkanie i nie wyszło ono Tyszanom. Termalica pokazała taki pragmatyczny futbol. Trener Lewandowski wspominał przed meczem, że jadą zdecydowanie po wynik. Z drugiej strony każda z drużyn ma za sobą taki mecz, który przy innym wyniku, stawiałby ją na lepszym miejscu.

Rozmawiamy o bezpośrednim awansie, ale wiadomo, że są jeszcze baraże. I kogo tutaj typuje pan na faworyta?

Myślę, że mimo wszystko pomimo to ktoś z trójki Tychy, Radomiak, Termalica awansuje również z barażów. To są zespoły na ekstraklasę. ŁKS i Arka były targane swoimi problemami. Górnik Łęczna raczej nie puści swojego spotkania i wydaje mi się, że załapie się do szóstki, ale nic ponadto. Z drugiej strony baraże rządzą się swoimi prawami. Komentowałem zeszłoroczne mecze barażowe i myślę, że w finale Warta – Radomiak, to Radomiak był lepszym zespołem. W barażach liczy się dyspozycja dnia, jeden mecz. Każdy wynik bywa możliwy.

Jak ocenia pan sezon w wykonaniu GKS Tychy? Jeżeli uda się awansować, to domyślam się, że uzna go pan za wybitny. A czy w przypadku braku awansu Tyszanie powinni być zadowoleni?

Szkoda byłoby, gdyby Tychy w tym sezonie nie awansowały. Klub organizacyjnie robi stały progres i myślę, że przy odpowiednich korektach, jest odpowiednio przygotowany na to, aby utrzymać się w ekstraklasie. Praca wykonana przez wszystkich ludzi w klubie zaowocowała. W odpowiednim miejscu i czasie jest zespół Tychów na to, by znaleźć się na najwyższym poziomie rozgrywkowym.

Już kilka lat obserwuje GKS i widzę jak to wygląda z bliska. Po objęciu klubu przez Leszka Bartnickiego mocno rozwinęło się jego zaplecze. Dużo rozmawiam z ludźmi w Tychach i widzę, że organizacja jest na dobrym poziomie. Tyski stadion jest moim zdaniem jednym z najpiękniejszych w kraju. Z kolei jeżeli chodzi o akademię, to bracia Piątkowie pokazują, że warto szkolić swoich zawodników.

Kluczowe dla GKS okazało się zatrudnienie Artura Derbina. Widać, że trenersko dojrzał. Ułożył dobrze zbilansowany zespół, którym potrafi dyrygować. Trafił na odpowiedni grunt. Zrobił odpowiednie transfery w lecie, zimą doszli do zespołu wartościowi Kargulewicz i Żytek.

Przyznam, że chciałem zapytać o wyróżniających się zawodników, ale tak jak pan przyznał, może to właśnie postać Artura Derbina powinna zostać wyróżniona? Stworzył kolektyw i sprawił, że każdy z zawodników miał w tym sezonie swoje momenty.

Zdecydowanie tak. Myślę, że na jesień ten zespół był jeszcze doszlifowywany. Teraz jest już w świetnej formie. Może i brakuje w tych ostatnich kolejkach kapitana zespołu, Łukasza Grzeszczyka, ale ta drużyna pokazuje, że nawet pomimo braku kapitana potrafią być jednością i grać swoją piłkę. W Tychach jest wspaniała szatnia, grupa polskich zawodników, która ma dużo do udowodnienia. W Tychach czuć chemię i wspólnie obrany cel. Wszyscy w klubie wiedzą po co się w nim znajdują.

Uważa pan, że drużyny, które są w grze o awans mają szansę na to, żeby utrzymać się w ekstraklasie?

Często bywałem w Bielsku, gdzie wydawało się, że Podbeskidzie grało fajną piłkę, ale ekstraklasa ich zweryfikowała. Z kolei Warta Poznań to swego rodzaju ewenement. Piotr Tworek stworzył tam świetną atmosferę, która spaja kolektyw.

Biorąc pod uwagę doświadczenia poprzednich beniaminków, mam nadzieję, że kluby, które awansują, wyciągną odpowiednie wnioski i obiorą taką politykę kadrową, która przyniesie spodziewane efekty. Nie jak w przypadku ŁKS, który wchodził do ekstraklasy pełną parą, bezproblemowo radził sobie w I lidze, ale został brutalnie sprowadzony na ziemię. Myślę, że ten sezon to taki poligon doświadczalny. Już na bazie obecnej kampanii drużyny wyciągną odpowiednie wnioski i przygotowane wejdą w ekstraklasowe rozgrywki.

Największy zawód tego sezonu?

Zdecydowanie Zagłębie Sosnowiec. Biorąc pod uwagę dokonane transfery oraz wysoki jak na I ligę budżet, to myślę, że ich miejsce w tabeli powinno być wyższe. Jeszcze kilka kolejek temu drżeli w walce o utrzymanie. Potencjał zespołu, trener oraz budżet Zagłębia nie predysponowały do pałętania się w dolnych rejonach tabeli. Kto wie, co działoby się, gdyby spadały trzy zespoły, a nie jeden.

Największe pozytywy tego sezonu?

Runda jesienna Termalici, jednak problemy covidowe poważnie pokrzyżowały im plany. Wrażenie zrobiła też gra ofensywna ŁKS, w której ciągle widzę bardzo duży potencjał. Kiedy udaje im się już złapać przeciwnika, to niewielu rywali jest w stanie się przeciwstawić.

Na przestrzeni całego sezonu wyróżniłbym dwa zespoły. Po pierwsze świetny Radomiak, który bardzo dobrze funkcjonował, miał niewiele spadków formy. GKS Tychy wyróżniłbym za całokształt. Podobają mi się kluby, które organizacyjnie przygotowują się od podstaw i nie ściągają wielkich nazwisk od razu. Trener Derbin, który przyglądał się już pracy poprzednich trenerów, wiedział w co wchodzi. Doskonale wykorzystuje się potencjał w tym klubie i myślę, że taka laurka się Tyszanom należy. Awans byłby, oczywiście, taką klamrą spinającą ten dobry sezon w I lidze.

Zawodnik, który bez wątpienia zasługuje na grę w ekstraklasie?

Ze względu na pozycję, na której sam występowałem, zawsze szczególną uwagę zwracam na napastników. Roman Gergel z imponującą liczbą trafień na pewno zrobił wrażenie. Aczkolwiek on już grał w ekstraklasie. Mimo, że ma swoje lata, to robi w Niecieczy robotę. Jest bardzo uniwersalny, wykonuje stałe fragmenty gry. Zasługuje na to, by wrócić jeszcze do ekstraklasy. Podobnie jak Pirulo, który idzie drogą Ramíreza w ŁKS. To są tacy najbardziej efektowni i efektywni zawodnicy.

Którego z młodzieżowców by pan wyróżnił? Wiemy jak ważni są to zawodnicy dla klubów z ekstraklasy i pierwszej ligi.

Kargulewicz swoimi wejściami skradł show w ostatnich kolejkach. To piłkarz, który nie boi się dryblingu. To bardzo dobra cecha. Miał swoje momenty – lepsze i gorsze, ale najlepiej zawsze pamięta się to, co działo się niedawno. Indywidualna akcja z Odrą przy bramce na 1:4 była kapitalna. Widać, że jest to chłopak, który się nie boi, który ma odwagę. Wpakował się między trzech rywali, zaliczył świetną asystę przy bramce Biela. Pokazał, że ma duży potencjał, a przy okazji, że wiele tego potencjału ma jeszcze do wydobycia. Poza tym na wyróżnienie zasługuje na pewno Marcin Grabowski z Termalici.

Mecz tego sezonu, który zapadnie panu w pamięci na rok, na dwa, a może na pięć lat?

Takich meczów było parę, ale wydaje mi się, że będzie to ostatnie spotkanie ŁKS z Termalicą. Scenariusz boiskowy zmieniał się co chwilę. Mecz stał na bardzo dobrym poziomie i do końca trzymał w napięciu.

Udostępnij materiał: