Po przegranym 0:2 spotkaniu z Bruk-Betem Termalica Nieciecza porozmawialiśmy z obrońcą GKS, Bartoszem Szeligą.
GKS wygrywał do tej pory z drużynami z czołówki, ale tym razem Bruk-Bet okazał się lepszy. Szkoda, bo dało się chyba urwać liderowi co najmniej jeden punkt?
Szkoda przede wszystkim pierwszej straconej bramki, która rozbiła nasze poczucie pewności. Nieciecza popisała się takim piłkarskim wyrachowaniem. Stworzyli sobie dwie, może trzy dogodne sytuacje i wyjeżdżają z Tychów z dwubramkowym zwycięstwem. Z poziomu boiska czułem, że dało się ugrać więcej. Pozostał duży niedosyt. To jednak nie koniec dla nas, zostały trzy mecze do końca i zobaczymy jakie będą dalsze rozstrzygnięcia.

Termalica utrzymywała się dzisiaj przy piłce i prowadziła grę, ale można pokusić się o stwierdzenie, że jeżeli ktoś był bliżej zdobycia bramki w pierwszej połowie, to był to GKS.
Wydaję mi się, że ta bramka do szatni ustawiła drugą połowę meczu. Był taki moment, że to my atakowaliśmy więcej, a Termalice brakowało klarownych sytuacji. Czuliśmy się naprawdę mocni w defensywie, dobrze broniliśmy stałe fragmenty gry i czuliśmy, że nie są w stanie nam wiele zrobić. Przyszła jednak ostatnia minuta pierwszej odsłony, kiedy to dostaliśmy bramkę po odbitej piłce z rzutu rożnego. Takie sytuacje podłamują przy zejściu do szatni, ale na drugą połowę wyszliśmy jeszcze bardziej zmotywowani. Trzeba oddać chłopakom, że zostawiliśmy dużo zdrowia na boisku. Chcieliśmy wygrać przede wszystkim dla siebie, by zbliżyć się do tych marzeń, które każdy z nas ma. Niestety, nie udało się wygrać, ale nie załamujemy się i patrzymy w przyszłość.
Nie przestraszyliście się dzisiaj lidera i chcieliście zagrać otwarcie. Widać było, że szukaliście wyprowadzenia piłki po jej odbiorze, a uciekanie się do wybicia było ostatecznością. Jaki był plan taktyczny na mecz z Niecieczą?
Mieliśmy grać swoje, to co w ostatnich meczach. Staraliśmy się wychodzić z pressingu krótkimi podaniami, a jeżeli nie było takiej możliwości, zawieszać piłkę na szpicę, zgrywać i otwierać boczne strefy boiska. Widać było, że Termalica dobrze przygotowała się pod nasz styl gry, bo moja strona była w pierwszej połowie bardzo dobrze zamknięta. W defensywie mieli wszystko bardzo dobrze poukładane.

Termalica pokazała, że wykorzystując jedną sytuację można później kontrolować całe spotkanie. Dało się z poziomu boiska odczuć, że Bruk-Bet to drużyna na poziomie ekstraklasowym?
Nie powiedziałbym, że Termalica prezentuje ekstraklasowy poziom. Uważam, że byliśmy lepszą drużyną, ale przegraliśmy 0:2. To gorzkie, ale niestety, przeciwnicy okazali się bardzo wyrachowani, zachowali zimną krew i odnieśli zwycięstwo na naszym terenie. Szkoda.

Rozumiem, że teraz już tylko analiza pomeczowa i myślami skupicie się na meczu z Widzewem. Jaki GKS zobaczymy w następnym spotkaniu, głodny zwycięstwa? Szansa na miejsce w pierwszej dwójce ciągle jest.
Dzisiaj i jutro odpoczywamy, a od poniedziałku rozpoczynamy akcję „Widzew”. Wszystkie ręce na pokład. Ciężko trenujemy i robimy dalej to, co robiliśmy dobrze w tej rundzie, czyli gramy w piłkę i odnosimy zwycięstwa.















